AKCJA PRZEPROWADZKA

To jest ostatni wpis na tej stronie !!!

Nasze półroczne zapowiedzi stały się właśnie faktem. Udało się wreszcie połączyć bloga i galerię, dlatego od dziś zapraszamy na stronę:

www.wedrowni.ufale.pl

Blog został w całości przeniesiony na nową stronę i na dotychczasowej stronie przestaje istnieć. Prosimy zatem o zmianę adresu w swoich ulubionych zakładkach. Zmianie ulega też kanał RSS (nowy link RSS). Osoby, które podały swój adres mailowy w celu otrzymywania newsów nie muszą nic robić – maile zostaną automatycznie przekierowane na nowy adres. Nastąpi to w przeciągu dwóch dni.

Zapraszamy serdecznie.
Wędrowni Ufale

Reklamy

Szacki Park Narodowy – informacje praktyczne

W związku ze znikomą liczbą informacji w Internecie na temat Szackiego Parku Narodowego, postanowiłam zrobić wpis praktyczny. Trochę informacji o dojeździe na miejsce, o trasach rowerowych, atrakcjach, noclegach i cenach. Przyjęłam przelicznik  1 UAH = ok. 0,4 zł.

Dojazd:

Obecnie funkcjonuje tylko przejście graniczne Dorohusk-Jagodnik. Teoretycznie nie ma tam przejścia pieszego, ale wyczytaliśmy gdzieś, że można zgłosić przejazd rowerów. Tak też zrobiliśmy – zadzwoniliśmy do polskiej straży granicznej w Dorohusku i poinformowaliśmy (nie pytaliśmy!!) o planowanym przejeździe granicy. nie było problemów. Podobnie w drodze powrotnej.

Do granicy z Warszawy można dostać się pociągiem z przesiadką w Chełmie, Lublinie lub Dęblinie. Istnieje też bardzo wygodna opcja przejazdu autobusem z dworca PKS Warszawa Zachodnia do Chełma. Trzeba jednak zadzwonić dwa dni wcześniej do przewoźnika i poprosić planistę ruchu o podstawienie autobusu z większym lukiem bagażowym.

Przekraczanie granicy jest bezproblemowe, chociaż uciążliwe ze względu na papierki. Nie trzeba czekać w kolejce samochodowej, więc całość zajmuje ok 40 minut w jedną stronę.

Trasy rowerowe:

Planowanie trasy wyjazdu jest dość utrudnione ze względu na brak możliwości zakupienia map Parku w Polsce. Przy planowaniu trasy korzystaliśmy z google maps, ale na miejscu wiele razy rozminęliśmy się z rzeczywistością :-)

Pierwsze i ostatnie miejsce, w którym można nabyć mapę Parku (skala 1:50’000), to stacja benzynowa przy przejściu granicznym po stronie ukraińskiej. Być może w sezonie da się ją też kupić w Szacku. Mapa kosztuje 12 UAH i nie jest idealna – wiele dróg tam narysowanych nie istnieje, a dodatkowo w rzeczywistości występują takie drogi, których na mapie nie ma! Warto konsultować się z lokalsami, chociaż ich znajomość terenu zwykle sięga jedynie dwóch-trzech wsi naprzód.

Dojazd do Parku jest możliwy drogą przez Równe (asfalt, potem kocie łby) i drogą przez Luboml (asfalt). W samym Parku Narodowym ruch samochodowy jest znikomy. Jedyne główniejsze trasy (asfaltowe) to Świtaź – Szack i Szack – Piszca. Kocie łby występują na odcinkach: Piszca – Ostrowia, Zalissia – Zaburzia i  Zalissia – Świtaź. Pozostałe drogi są piaszczyste, wybierając ścieżki leśne często trzeba pchać rower przez piach, ale widoki to rekompensują.

IMG_4584 Jeśli chodzi o bezpieczeństwo jazdy, to trzeba przyznać, że Ukraińcy mijają rowerzystów bardzo bezpiecznym, szerokim łukiem (nie tak, jak w Polsce). Warto mieć kamizelkę odblaskową i być widocznym, szczególnie wieczorami, gdyż drogi nie są oświetlone.

Atrakcje turystyczne:

Główne atrakcje turystyczne, to atrakcje przyrodnicze – fauna i flora Parku Narodowego jest bardzo zróżnicowana. Większość obszaru Parku zajmuje 24 piękne, choć niedostępne jeziora, reszta to głównie lasy sosnowe, torfowiska i wydmy.

IMG_5167 

Do dyspozycji turystów przygotowano także dwie ścieżki ekologiczne (są zaznaczone na mapie), ale ich ekologiczność jest mocno zakamuflowana – to wąskie, wyasfaltowane (!!!) drogi leśne urozmaicone altankami i kolorowymi rzeźbami z drewna :-)

szack

Jeśli chodzi o zabytki architektury, to nie ma ich wiele w Szackim Parku Narodowym. Warto zobaczyć stare cerkwie (szczególnie w Piszcy) i stare cmentarze z malowanymi pomnikami.

piszca 

Ze względu na związki z Polską, warto pojechać na cmentarz w Mielnikach. Stoi tam 18 nagrobków polskich żołnierzy, którzy zginęli w 1939 roku, krzyż oraz tablica pamiątkowa w języku polskim.

Noclegi:

Jedynymi "turystycznymi" miejscami w  Parku są Świtaź, Szack i Pul’mo. Tam istnieją rzeczywiście pensjonaty czy pola namiotowe. Pozostałe wsie żyją swoim życiem.

Przykładowe ceny:

  • rozstawienie namiotu na polu namiotowym 10 UAH/noc (poza sezonem)
  • nocleg w pokoju 2-osobowym z dostępem do prysznica 30 UAH/noc (poza sezonem)

Sezon w Parku zaczyna się od 1 czerwca i kończy w połowie września. Poza tym okresem trudno znaleźć działające pole namiotowe lub wynająć pokój/domek. Pozostaje spanie na dziko lub jeżdżenie po wsiach i pytanie mieszkańców. Ludzie chętnie zgadzają się na rozbicie namiotu w ich ogrodzie.

Oprócz spania w namiocie dwukrotnie nocowaliśmy w pokojach u tzw. “Cioci Ireny”. Ponieważ nigdzie w internecie nie można znaleźć adresów noclegów, postanowiliśmy zamieścić adres “Cioci”. Dodajmy, że mimo swojskiego przydomka, nie jesteśmy z “Ciocią” w żaden sposób związani, ani nie dostajemy od niej prowizji ;) – może po prostu komuś się przyda:

Holiadiniec Irena, ulica Nowa 5, Wieś Świtaź, Rejon Szack, Obwód wołyński. Tel. (+ukraina)966504481.

Zakupy i ceny:

Zaskakujący jest fakt, że sklepy otwierane są od godz. 9-10, a nie jak na polskich wsiach o 6-7 rano. Warto więc mieć zapasy jedzenia na śniadanie, aby nie robić przestojów. Nie radzę też wiele się spodziewać po wyposażeniu sklepów. Najczęściej są tam podstawowe produkty spożywcze i alkoholowe, czasem przemysłowe i higieniczne. Ciężko kupić warzywa, wędlinę czy ser żółty. Nie ma też szans na niegazowaną wodę mineralną (co najwyżej słabo gazowaną). Ceny są niższe niż w Polsce:

  • woda gazowana 1,5l – 5 UAH
  • piwo – 5 UAH
  • czekolada – 8 UAH
  • lody na patyki – 3 UAH
  • kiełbasa 40 UAH/kg
  • ser wędzony w warkoczu 45 UAH/kg
  • dwudaniowy obiad w knajpce nad jeziorem – 25 UAH
    Dla spragnionych współczesnego folkloru w każdą środę, piątek i niedzielę w Szacku jest bazar, na którym można kupić wszystko od butów, przez garnki po klocki hamulcowe :-) Najciekawsza wydaje się jednak część z żywnością – ryby wędzone, własnej produkcji przetwory, pikle, sery, słodycze. Miła alternatywa dla słabo wyposażonych sklepików wiejskich.

IMG_4857-1

W Szacku istnieje kilka sklepów z pamiątkami ukraińskimi. W większości są to koronki, obrusy itp, a także figurki gliniane czy symbole religijne.

Bankomaty – tylko w Szacku. Wymiana walut – kantory są tylko przy granicy (kurs przeciętny). Po stronie ukraińskiej dodatkowo można spotkać nieoficjalne, spacerujące punkty wymiany.

Świtaź (nie Świteź)

Głównym punktem programu w Szackim Parku Narodowym jest tzw. ukraiński Bajkał, czyli jezioro Świtaź (nie mylić z mickiewiczowską Świtezią z Białorusi). Wokół niego istnieje jedyny ruch turystyczny w parku, w sezonie działają piaszczyste plaże, można wypożyczyć rowerki wodne, połowić ryby albo starą drewnianą łódką dopłynąć na niewielką wysepkę na środku jeziora. Muszę przyznać, że Świtaź ma wyjątkowy klimat, i to bez względu na pogodę i porę dnia – szum wiatru (ponoć nieustający), fale obijające się o burty drewnianych łódek, łabędzie o zachodzie słońca, szeleszczące trzciny… Miło było je podziwiać przez te kilka dni.

IMG_4632 IMG_4747-1   IMG_4821

Wielkanoc Umarłych

Już trzeci post o Ukrainie, a jeszcze nie było nic o cmentarzach, które stanowiły kluczowy element naszej podróży :-)  W trakcie tych sześciu dni na Ukrainie byłam więcej razy na cmentarzu, niż przez ostatni rok w Polsce :-) Ale po kolei.

Przejeżdżając pierwszego dnia przez wsie zauważyliśmy szczególnie wystrojone krzyże przydrożne na początku i końcu każdej wioski. Nowe, błyszczące tasiemki wyraźnie zapowiadały przygotowania do jakiejś uroczystości. Dodatkowo krzyże “ubrane” były w ręcznie haftowane “ręczniki”. W każdej wsi inne. Byliśmy bardzo ciekawi, co się dzieje i sprawa wyjaśniła się na pierwszym cmentarzu :-)

IMG_4437

Przejeżdżając drogą obok niskiego parkanu z oddali zauważyliśmy barwne pole pomników ustawionych w szeregi. Był to cmentarz wsi Riwne, na którym większość kamiennych i drewnianych nagrobków była pomalowana na jaskrawoniebieski kolor. Dodam, że świeżo malowana. Spotkaliśmy bowiem panią, która właśnie malowała kolejny pomnik tego dnia i opowiedziała nam o świętach, które czekają nas za dwa dni. Tydzień po Wielkiej Nocy prawosławni obchodzą tzw. Wielkanoc Umarłych, w trakcie której wspominają bliskich zmarłych, a także pomagają im dostać się do nieba malując pomniki na “niebiański” kolor i zapraszając popa do poświęcenia nagrobków. Uroczystości odbywają się w niedzielę, więc mieliśmy okazję obserwować trwające przygotowania – oprócz malowania pomników także stroi się pomniki w kolorowe kokardki oraz piecze się paschę na niedzielne uroczystości. IMG_4480  

IMG_4486

IMG_5131

IMG_5072

W niedzielę uroczystości najpierw mają miejsce w cerkwi, potem następuje przejście na cmentarz i tam odbywa się święcenie grobów w akompaniamencie chóru. Staraliśmy się zaobserwować przebieg całej ceremonii, ale każdą część widzieliśmy w innej wsi ze względu na duże rozciągnięcie w czasie (7:00 – 14:00). Muszę przyznać, że przygotowania zrobiły na mnie większe wrażenie :-)

Ludzie na Ukrainie

Słyszeliśmy od znajomych, czytaliśmy na forach i wierzyliśmy w to, że ludzie na Ukrainie są otwarci i bardzo serdeczni wobec turystów. Ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak!  Z zaskakującą dla mnie tolerancją pytali o nasze tradycje religijne czy opinie o świecie, przyjmując wszystko bez pogardy. Zastanawiam się, czy na polskiej wsi jest podobnie?

Ujęła mnie też bezinteresowna pomoc ze strony lokalsów. Ludzie podwozili nas samochodem pokazać miejsce, w którym mamy skręcić albo chodzili po wsi i szukali dla nas noclegu. Ta pani na przykład podarowała nam paschę, pyszne drożdżowe ciasto z lukrem – dla strudzonych wędrowców i żeby pokazać ukraińskie tradycje. Spotkaliśmy ją w cerkwi w Szacku, gdy sprzątała świątynię po obchodach Wielkanocy Umarłych. Przemiła kobieta, opowiadała o tradycjach ukraińskich i o tym, jak się żyje na uboczu Ukrainy. Zadała nam też trzy miliony pytań dotyczących życia w Polsce, z których zrozumieliśmy może ze dwa – czy trudno przekroczyć granicę i jaką mamy pogodę :-)

IMG_4889

IMG_4873

Życie za Bugiem

Pierwsze dni na Ukrainie minęły na zachwycaniu się życiem codziennym zabużan, ich tradycjami i gościnnością. Gospodarka konna, brak dróg asfaltowych, skromne warunki życia, ale jednocześnie barwna religijność zrobiły na mnie największe wrażenie. Mieszkańcy okazali się być najlepszymi przewodnikami, po przywitaniu się od razu zapraszali na čaj, bez zastanowienia udzielali odpowiedzi na nasze najgłupsze pytania i opowiadali najciekawsze historie. Dowiedzieliśmy się m.in. dlaczego drogi na mapach są, a w rzeczywistości ich nie ma, jakie ryby są tu najsmaczniejsze i dlaczego wszystkie groby na cmentarzu ustawione są w jednym kierunku.

Dodatkowo trafiliśmy w czasie, kiedy wsie wyglądały szczególnie malowniczo. Na Wielkanoc odmalowuje się bowiem płoty i framugi okien, a obficie kwitnące jabłonie i wiśnie dodawały tym zagubionym miejscom dodatkowego uroku. Ponadto, ze względu na obchody Niedzieli Przewodniej, wszystkie przydrożne kapliczki i cmentarze mieniły się ferią barw. Ale o tym w następnym poście.

IMG_4555

IMG_4552

IMG_4510

IMG_5202

IMG_5280

IMG_5097

Rowerowanie czas zacząć

Jak wspominałam wcześniej, jutro ruszamy na kilkudniowe rowerowanie po Ukrainie. A w zasadzie po północnym zachodzie tego kraju. Wybieramy się do Szackigo Parku Narodowego, o którym z polskich źródeł wiadomo tylko tyle, że jest tam pięknie i nikogo tam nie ma :-)  Mamy nadzieję na cudowne widoki znad jeziora Świteź, na przyjemnie trakty w borach sosnowych, obserwację okolicznej zwierzyny i integrację z lokalsami.

Spakowani w absolutne minimum niezbędne do przetrwania, sprawdzamy teraz co chwilę pogodę, która zapowiada się burzowo i gradowo. Zobaczymy :-)

IMG_4421