Suwalszczyzna z prawdziwą zimą

Ironia losu to zjawisko czasem zabawne, a czasem wstrętne. Jak potraktować taką pogodę za oknem, w dzień, kiedy trzeba wracać?

Na zdjęciu jedna z moich ulubionych tras na Suwalszczyźnie. Szczególne wrażenie robi wtedy, kiedy się dopiero do tego rejonu przybywa, kiedy nagle oczom ukazuje się wszechobecna przestrzeń i patrzenie w dal staje się możliwe we wszystkich kierunkach. Sama przyjemność!

W planie stodoła

W związku ze stale beznadziejną pogodą i słabym programem TV, zostałam matką zastępczą czworga tygodniowych prosiąt, które co 2 godziny wymagają karmienia ciepłym mleczkiem i wygrzewania pod żarówką. Tyle że jak już się wejdzie do obory, to kto żyw pragnie uwagi i miłości… I patrzy tymi ślepiami, i łasi się, i robi te suwalskie podskoki…

Po każdej takiej pachnące sesji przyjaźni miałam bezwzględny zakaz przebywania w towarzystwie innych osób.  Nie mówiąc już o wchodzeniu w kurtce i butach roboczych do auta…

Suwalszczyzna zimą

To była najgorsza pogoda jaką można sobie wyobrazić na wyjeździe. A już na pewno, jak się jedzie po to, aby zobaczyć prawdziwą śnieżną zimę na polskim biegunie zimna. Roztopy, silny wiatr wiejący całkowicie w poprzek, a do tego ulewny deszcz. Bez przerwy.

W zasadzie można by wracać do domu nie wychodząc z auta. No ale przecież są bliscy, jest przyjemna herbatka, wspólne gotowanie, plotki, sprawy bieżące i wspomnienia… Może by nos wychylić?

Suwalszczyzna jaka jest…

… religijna, każdy widzi.

Suwalszczyzna majowo

Taki czasem następuje moment, że już muszę tam jechać. I nie panuję nad tym uczuciem, po prostu jadę.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.