Zgodnie z zaleceniami przyjzelismy sie blizej cesarskim miastom. Bylismy w Fezie i Meknesie. Moze tak: bylismy krotko wiec, nie dalismy im moze szansy… tloczno, przasnie, ale w jakis sposob klimatycznie. Duzo wiecej mozemy powiedziec o pustyni :-)



Dotarlismy pod granice z Algieria nad ranem i od razu musielismy zbystrzec, zeby wynegocjowac dobra cene i warunki do podboju Sahary z Berberami. Poszlo niezle i juz po kilku godzinach poznalismy nasze dwa wielblady – Jimi’ego Hendrixa i Boba Marley’a.

Po 2 godzinach jazdy dotarlismy do pierwszego przystanku i okazalo sie, ze juz nie tak bardzo chcielismy wracac na grzbiety wielbladow. Nogi, tylek i plecy to zestaw czesci ciala, ktore na rozne sposoby probuja dac do zrozumienia, ze jezdzenie na wielbladzie nie nalezy do czynnosci naturalnych dla czlowieka z Europy … W odwecie okazalo sie, ze dla czlowieka z Afryki nie jest naturalna czynnoscia granie na gitarze i po malym koncercie Pawel przyswoil chlopcom sztuke uzywania akordow :-)

Nauka gry na gitarze sie przedluzala, bo w miedzy czasie nadeszla pustynna burza, dzieki ktorej piach opanowal cale nasze ubrania i plecaki lacznie z tym, co w srodku zapakowane w worki. Ale widoki bezcenne – piasek przemieszczajacy sie z ogromna szybkoscia, wiatrzysko okrutne i nagle zimno. Rozpogodzilo sie dopiero gby dotarlismy do naszego obozowiska z ‘milion stars hotel’. O poranku chcielismy juz namowic naszych camelman’ow, zeby to oni wsiedli na wielblady, a my je poprowadzimy, ale ostatecznie potrzeslismy sie jeszcze troche.




Wrazenia niezapomniane: przepiekne krajobrazy, przemile towarzystwo i swietna ‘berber whisky’.
ps. Polecam paniom na pustynie stringow nie zabierac. Tylko porzadne bawelniane majtaski!
Najnowsze komentarze